22 lutego 2018

Lis i bociany - o „The Family” Pauli Rego

Odkąd pamiętam, lubiłem malarstwo Pauli Rego. To jedna z nielicznych współczesnych artystek, która w swoich inscenizowanych kompozycjach umie opowiadać historie. Bohaterki i bohaterzy w obrazach Rego pojawiają się w kostiumach, w otoczeniu rekwizytów, które stanowią klucz interpretacyjny do anegdoty, jaką maluje artystka. To malarstwo, które z powodzeniem można nazwać „klasycznym” – przynajmniej w sposobie, w jaki odbiorca może obchodzić się z obrazem. „Czytanie” przedstawień Rego to dla osób dysponujących tradycyjnym warsztatem z zakresu historii sztuki czysta przyjemność: w warstwie ikonograficznej pojawia się dobrze znana symbolika odwołująca się do klasycznych znaków i tekstów kultury. Dla miłośniczek poetyckiego (wybaczcie mi to słowo) malarstwa spod znaku Balthusa, Rego jest godną następczynią, kontynuatorką tej tradycji figuratywnej. Tyle, że słowa „kontynuatorka” czy „następczyni” to zdecydowanie niepełny obraz tego, jaką indywidualnością twórczą jest Rego. 

Dla feministycznej historii sztuki Paula Rego jest postacią ważną, twórczynią z powodzeniem konkurującą w dziedzinie malarstwa figuratywnego z m.in. Lucieniem Freudem. Głównymi bohaterkami jej kompozycji są kobiety: aktywne, władcze, pewne siebie lub – jeśli są bierne – wciąż świadome swoich ciał. Rego maluje postaci w sposób rzeźbiarski – zdecydowanie zaznacza bryły, które składają się na ludzkie ciało, podkreśla niedoskonałości, specyficzne proporcje swoich modeli. Jednak w przeciwieństwie do wspomnianego Freuda (a zwłaszcza jego późniejszej twórczości) ciało nie jest najistotniejszym tematem – dużo więcej uwagi skupia na relacjach pomiędzy postaciami i rekwizytami. Rego komponuje w sposób teatralny, przywiązuje dużą wagę do gestu i grymasu – niekoniecznie do rekwizytorium, jakie przywykliśmy nazywać „teatralnym”. Brak tu punktowych świateł, pogrążania części sceny w mroku, manieryzmu w gestach i patosu – tak częstych we współczesnym malarstwie figuratywnym, które ochoczo nawiązuje do koncepcji aktorki i sceny teatralnej. Kompozycje Rego to nacisk na naturalizm, siłę anegdoty i rekwizyt. Nawet w swoich surrealizujących kompozycjach (m.in. cyklu grafik nawiązujących wprost do Goyi) to narracja, której bliżej do Artauda czy Jarry’ego, niż wizji Delvaux czy Magritte’a. Obrazy Rego to – pozwólmy sobie na taki eksperyment myślowy – Balthus, który ma ilustrować Króla Ubu.

Formalnie nie bez znaczenia dla malarki jest jej pochodzenie – jako twórczyni pochodząca z kręgu Półwyspu Iberyjskiego – nawiązuje do sztuki pochodzącej z Portugalii i Hiszpanii, a także latynoskiej. Pojawia się już wspomniany Goya, Velasquez, Zurbaran, muraliści latynomerykańscy czy André Fougeron. Pełno jest też nawiązań do sztuki francuskiej, chociażby w samym sposobie ujmowania postaci, czy nawet palecie da się znaleźć fascynację Degasem. Natomiast w warstwie treściowej malarstwo tej artystki można nazwać doskonałą zemstą na Salazarze – jej młodość przypadła na funkcjonowanie w Portugalii doby Estado Novo – państwie de facto faszystowskim, hołdującym konserwatywnym wartościom, rasistowskim i uprzedmiatawiającym m.in. kobiety. Wściekłe kobiety u Rego dokonują zemsty i odwracają stosunki władzy: zarówno na poziomie genderowym, gdzie matki i córki występują przeciwko ojcom, jak i klasowym, w których służące spiskują przeciwko swoim panom i paniom. 

Paula Rego, The Family, 1988
źródło: The Guardian
Jednym z obrazów, w których najpełniej materializuje się trauma stosunków rodzinnych czasów Salazara jest „Rodzina” z 1988 roku. Ta wielopostaciowa, dynamiczna kompozycja na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie – służąca wraz z kobietą w kraciastej spódnicy pomaga ubierać się panu domu. Scenie przygląda się dziewczynka. W tle znajduje się domowy ołtarzyk ze sceną biblijną – św. Jerzy walczący ze smokiem. Pobieżny ogląd tego obrazu wydaje się ilustracją konserwatywnych wartości – kobiety służą swojemu mężczyźnie, który gwarantuje im codzienny byt. Ojciec i mąż łożąc na dom i utrzymanie służby ratuje kobiety od trudów staropanieństwa, niewygód samotnego prowadzenia domu. Broni niewiasty przed zejściem na drogę grzechu. Salazar byłby dumny.

W tej z pozoru niewinnej scenie rodzajowej jest sporo agresji – mężczyzna zdaje się być atakowany przez kobiety, jest skrępowany ich stanowczymi ruchami, wciśnięty w materac łóżka. Córka, która spogląda na scenę wcale nie wydaje się być bierną obserwatorką – w geście wdzięcznie złożonych dłoni możemy odnaleźć bokserskie przygotowanie do walki na pięści. Samo zakomponowanie tej postaci przywodzi na myśl klasyczny kinematograficzny zabieg – antagonista stoi pod światło, rzuca długi cień. Ofiara (ojciec) oślepiona światłem zostanie zaatakowana przez ciemną sylwetę kata (córki).

Choć krytycy spierają się, co do tego, co właściwie robią kobiety – istotnym dla interpretacji tego obrazu jest przyjęcie za pewnik tego, że mężczyzna jest ubierany. To odwrócenie tradycyjnego porządku ataku w obrazach – biblijni starcy rozbierają Zuzannę, Judyta ścina nagiego Holofernesa, a żona Potifara próbuje rozebrać Józefa. U Rego mężczyzna musi zostać ubrany, aby stanąć do (przegranej) walki. Musi posiadać atrybuty męskości (tutaj ukłon w stronę nielubianego przez Polaków genderu) w postaci ojcowskiego garnituru zapiętego na ostatni guzik. Wedle logiki ikonograficznej: postać naga, nieubrana bądź tego ubrania pozbawiona byłaby postacią niewinną (nuda veritas). Rego świadomie rezygnuje z tego zabiegu. To nie jest obraz o przemocy domowej, lecz o wyrównaniu rachunków. Na związek pomiędzy postacią księżniczki z ołtarza i córki można też spojrzeć nieco inaczej – wcale nie musi być katem. Być może to w jej obronie stają kobiety, walcząc ze smokiem w postaci ojca. W tej interpretacji córka może być po prostu oswobodzoną księżniczką – wskazuje na to podobieństwo gestów i umieszczenie obu postaci na jasnym tle.

Paula Rego, The Family, 1988, detal
św. Jerzy, bocian i lis oraz córka
źródło: The Guardian
Dlaczego nie chcę nazywać tego obrazu kompozycją o niejednoznacznej symbolice? Jak już wspomniałem – Rego bardzo rozważnie dobiera rekwizyty. W tle, pod oknem znajduje się domowy ołtarz z św. Jerzym i smokiem, jednak dla całej sceny kluczowym wydaje się wizerunek na drzwiach szafki nocnej, na której stoi ołtarzyk. To przedstawienie bociana (czapli), który walczy z lisem. W tym momencie Rego odwołuje się do bajki de la Fontaine’a „Bocian i lis” – której morałem jest
Chytre Lisy! pomnijcie, że do czasu sztuka:/Znajdzie się w końcu Bocian, który was oszuka”.
W bajce bocian (symbolicznie ptak związany z kultem Hery i macierzyństwem) tryumfuje, odpłacając pięknym za nadobne złośliwemu lisowi – w obrazie kobiety-bociany szykują zemstę na lisa-ojca.

___________________________________

Za inspirację do posta dziękuję facebookowej grupie DeArte. Na pohybel Salazarowi!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz