3/03/2021

Każdy biznes może być sztuką czyli o co chodzi z Abbey House i UseCryptem?

Patryk Vega w kampanii reklamowej UseCrypta
źródło: Youtube
Dzisiaj przypada okazja, aby cofnąć się dziesięć lat wstecz, do 2011 roku, gdy w sztuce polskiej wszystko było możliwe. A przynajmniej takim się wydawało. A co to za okazja – zapytacie. Ano po kilku latach na scenę zainteresowania medialnego wraca trójca Paweł Makowski, Jakub Kokoszka i Sandra Mazur, którzy wzorem najbardziej wytrwałego homo oeconomicusa postanowili inwestować w co się da, niezależnie od wcześniejszych porażek. Wszak lody da się ukręcić na wszystkim – obecnie jest to komunikator UseCrypt, którego twarzą został Patryk Vega, reklamujący produkt jako posiadający certyfikat Ministerstwa Obrony Narodowej Izraela. Przyznam się, że na komunikatorach znam się o tyle, o ile klikam w Signal czy Telegram – czyli wcale. Jednak zęby m.in. na tym temacie zjadły redakcje takich stron jak Niebezpiecznik czy Zaufana Trzecia Strona, którym ekipa UseCrypta wypowiedziała coś w rodzaju wojny, o czym więcej możecie przeczytać tutaj lub tutaj. Właśnie te dziesięć lat temu, gdy kryptowaluty były jeszcze niszową ciekawostką, a szyfrowane komunikatory zdecydowanie leżały poza zainteresowaniem większości internautów, wspomniana trójca stwierdziła, że dobrym pomysłem na szybkie pieniądze jest sztuka i to współczesna. Dziś będzie właśnie o tym, jak się kończy zajmowanie się różnego typu działalnością i o tym, jak się kończą szybkie skoki na kasę w polu sztuki. Czyli o co chodzi z Abbey House, o którym w komentarzach pod aferą z UseCryptem w roli głównej wspominają internauci.

2/07/2021

Ludwika Ogorzelec wraca do Zamku, czyli przekleństwo 74 wystaw indywidualnych

Ludwika Ogorzelec i Minister Kultury Piotr Gliński w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, 2020.
fot. Danuta Matloch/MKiDN
Zacznijmy od czegoś, co nazwać można okupem dla czytelnika/czytelniczki – ciekawostką na rozruszanie tekstu. Oto i ona – jedno z pierwszych polskich tłumaczeń Andersenowskiego „Brzydkiego kaczątka” zatytułowane zostało „Szpetny kaczorek”, a sam autor pytany o plany wydania autobiografii, wskazał akurat na ten już napisany utwór. Flaubert mówił, że jest panią Bovary, natomiast Andersen – takim nieatrakcyjnym pisklakiem, który wyczekuje z jednej strony spektakularnego przeobrażenia, z drugiej natomiast – spotkania „swoich”. W tej baśni o przemianie pogardzanego wyrzutka w podziwianego pięknisia (o skrzydłach białych jak śnieg) jest pewna pułapka do odkrycia dla wszystkich, którzy ochłoną ze wzruszenia. Mianowicie – magia PTSD. PTSD ma i ex-kaczorek, i ex-kopciuszek. Fernando Savater podobno ujął to następująco – „nie wierzę w historię brzydkiego kaczątka odkupionego za sprawą zmiany wyglądu, każdy łabędź po takich doświadczeniach, wewnętrznie okaleczony przez pogardę i nienawiść, byłby równie odrażający w swej nowej postaci jak dawniej”. Gorąco wierzę w niewiarę Savatera.

9/25/2020

Papieże i ich skały – Cattelan, Kalina, Rottenberg, Narutowicz


Dwa tysiące lat temu, kiedy przyszło do ustaleń kto zostanie pierwszym papieżem w historii, Jezus wyznaczył do tej roli Szymona. Szymon otrzymał nowe imię, którym Jezus się do niego zwrócił „Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. Odtąd skała i godność papież stały się nierozłączne, a żywotność tego atrybutu trwa do dziś – jak napisaliby niektórzy. Jednak w tym wypadku „do dziś” nie jest pustosłowiem, zważywszy na szum medialny wokół najnowszego papieża ze skałą, czyli realizacji „Zatrute źródło” Jerzego Kaliny, która w tym tygodniu stanęła przed gmachem głównym Muzeum Narodowego w Warszawie. Tak oto mamy kroczącego przez czerwoną sadzawkę papieża o rysach Karola Wojtyły, który trzyma nad głową głaz.

7/21/2020

Anty-Guernika i polityczny cover-up

Historia bywa złośliwa – to już wiemy. Niech kolejnym dowodem na to będzie historia, jak pewien kataloński artysta sympatyzujący z Franco przetrwał w pamięci historii sztuki niemal wyłącznie dzięki powiązaniom z Pablem Picasso i Diego Riverą, zdeklarowanymi lewicowcami i obiektywnie jednymi z najbardziej znanych i cenionych artystów dwudziestego wieku. Tak się stało, że twórczości Picasso i Rivery nie muszę Wam przedstawiać, natomiast postać twórcy, który namalował „anty-Guernikę” jest niemal nieznana. Zacznijmy od początku, czyli lat 30. XX wieku, gdy każdy z tej trójki dostał swoją wielką szansę od losu, aby wykuć swoją pozycję w globalnym polu sztuki.

4/25/2020

Art scam i Ada Aberdowska, czyli masz wiadomość od Nicholas Dickson Gallery


Dawno, dawno skrzynki pocztowe na Onet.pl znane były z dwóch rzeczy: głupawych domen i dziurawych filtrów anty-spamowych. Filtry przepuszczały wiadomości o spadku z Nigerii i błyskawicznej metodzie na powiększenie penisa, a wyznania miłosne od osób z Trzeciego Świata mieszały się z przypomnieniami o gigantycznej wygranej w loterii. Internet w tej dość wczesnej fazie dawał o znać o swojej naturze – bycia hiperśmietnikiem, żerowiskiem naiwnych i pułapką na naiwnych. Oferowano w nim to, czego zawsze ludziom brak – miłości i pieniędzy. Niby oczywiste, że penisa nie da się powiększyć o 600%, a zakochany Taj i martwiąca się o Ciebie ciotka z Nigerii nie istnieją – a jednak ktoś na te maile odpisuje. Zupełnie jak na zaproszenia pewnej kuratorki z Glasgow.

4/11/2020

Nie mam pojęcia o czym mówisz, więc wklejam zdjęcie Obamy z naleśnikiem na głowie

Dziś znów będzie o polityczności naleśników – kiedyś zagaiłem Wam o naleśnikach Jarosława Gowina, dziś będzie o naleśnikach kogoś innego. Wciąż jednak nie będzie to przepis na naleśniki. Trzymajcie się, na chwilę wracamy do końcówki lat 90. – historia zaczyna się banalnie, Hironori Akutagawa nauczył swojego królika balansować różnymi przedmiotami na swojej głowie. Na głowie Oolonga spoczęły różne przedmioty – m.in. czajniczki, filiżanki, płyty CD, warzywa, rolka papieru toaletowego, blanty oraz … naleśniki. 

3/29/2020

Artysta czasów pandemii – Félix Rodríguez (Mr. Zè)


Guerra al coronavirus to cykl grafik Félixa Rodrígueza (szerzej znanego pod pseudonimem Mr. Zè), zainspirowany sztuką plakatu doby republikańskiej Hiszpanii i wojny domowej. Rozpoznawalna estetyka łączy się płynnie z hasłami nawiązującymi do solidarności, odpowiedzialności za inne osoby oraz wsparcia publicznej ochrony zdrowia jako dobra wszystkich obywateli i obywatelek. Rodríguez oddaje hołd osobom, które walczą na pierwszym froncie z pandemią – przede wszystkim pracującym w szpitalach i laboratoriach.

3/17/2020

Możecie sobie poklaskać przez pięć minut – Do hymnu Kaczmarka



Prawie rok temu natknąłem się na produkcję, którą zbyt szybko można zakwalifikować jako współczesny film propagandowy. Mowa o filmie dokumentalnym Do hymnu w reżyserii Krzysztofa Kaczmarka z 2019 roku, który powstał na zlecenie Narodowego Centrum Kultury jako część projektu-konkursu dla szkół podstawowych z okazji stuletniej rocznicy odzyskania niepodległości. Nic prostszego, ale i nic bardziej niewdzięcznego niż dokumentować występy pieśni hymnicznych w polskich szkołach. Pamiętając szkolne akademie, których byliśmy świadkami i uczestniczkami, możemy spodziewać się wyłącznie subtelnie maskowanej porażki rozpisanej na setki rozbieganych oczu. Właśnie w poszukiwaniu tego potencjału śmieszków przez łzy włączyłem film. No i co? 

2/24/2020

Księżyc nad McDonalds'em

źródło: knowyourmeme.com

Wyobraźcie sobie najgorszy możliwy pomysł na kampanię reklamową fast foodu. Nie jest to ani GG Allin, który tarza się w keczupie z KFC, ani obywatel Kapet, któremu paryski tłum strąca koronę z Burger Kinga. Nawet Divine, która otwiera przesyłkę ze zgniłym big macem, nie będzie równie paskudna i odrażająca jak pomysł, który wpadł do głowy agencji reklamowej zajmującej się McDonald’sem w połowie lat 80. 


2/08/2020

Weimar, ale z USA – Joseph A. Foshee

Zacznijmy od początku – na prace Josepha natrafiłem kilka-, jeśli nie kilkanaście lat temu, w przestrzeni jednej z najpopularniejszych platform internetowych okołoartystycznych. Pojęcie „okołoartystyczną” nie jest z mojej strony eufemizmem, czy też złośliwością; to specyficzna społeczność, w ramach której współegzystują ilustratorzy z najlepszych agencji na świecie, młode talenty zatrudnione przez korporacje medialne, malarze i malarki, których twórczość wystawiana jest zarówno w prestiżowych galeriach, jak i lokalnych domach kultury, wreszcie – osoby zupełnie amatorskie, publikujące przejmujący outsider art w pełnym tego słowa znaczeniu, no i zwykli użytkownicy gustujący miękkiej pornografii. Uwagę tych ostatnich z pewnością ściąga (nietypowa jak na portal dla artystów) nazwa – DeviantArt. I tak właśnie było, Josepha poznałem na DeviantArcie, przeglądając hałdy generycznej euro-mangi, wszystkich odcieni digitalpaintingu i arcyciekawych kuriozów, takich jak profil gościa zafiksowanego na punkcie antropomorficznych żab. Nie ma się czego obawiać – pomyślcie, ilu swoich znajomych (będących przy okazji naprawdę niezłymi intelektualistkami lub artystami, w konwencjonalnym tego słowa znaczeniu) poznaliście w dziwnych okolicznościach.