1 marca 2017

Pamięci trzydniowego bana za portret młodosztucznego artysty z czaszką jelenia na głowie

Tak jak krytycy konsekwentnie budują pomosty (a raczej wielkoprzepustowe połączenia międzymiastowe) z artystami, tak ja konsekwentnie te wiadukty wysadzam. Tory, którymi śpieszą te intercity dobrych relacji w artworldzie systematycznie ozdabiam otoczakami wielkości nie tyle własnej pięści, co częściej: własnej głowy. Nic więc dziwnego, że czasem oberwę prztyczka w nos odłamkiem własnego kamolca.


Tym razem prztyczek jest od wrocławianina Macieja Cieśli, który poczuł się nieswojo w towarzystwie Marty Julii Piórko i Mileny Brudkowskiej.


Młoda sztuka - najlepsza inwestycja na świecie

no kurdefajans



Maćkowy zwrot ku fowizmowi można nazwać „cudownym nawróceniem”. Zwłaszcza, kiedy zestawić pracę, która zwróciła moja uwagę, z pracami, które obecnie budują – jak to się brzydko mówi – markę Macieja jako artysty. Jednak niech z tego przypadku płynie pewna nauka, dla tych, którzy chcą rozpocząć romans z aukcjami młodej sztuki. Powiedzenie „w internecie nic nie ginie” działa wybiórczo – działa o tyle, o ile ktoś regularnie archiwizuje różne świadectwa aktywności. W tym także: artystycznej. Serwisy takie jak m.in. artinfo czy onebid archiwizują. Nie tylko admion umie znaleźć cały dorobek twórczy – może to zrobić również kolekcjoner. 

Należy mieć to z tyłu głowy, kiedy się romans z oficjalnym obiegiem rynkowym rozpoczyna – czy oby te papużki z liceum to dobry pomysł na dorobienie sobie kilku stów. Pomysł dobry, o ile konsekwentnie się te papużki dalej wykonuje. Pomysł zły, kiedy próbuje się zostać neofowistą z występem w postaci quasirealistycznego autportretu z czaszką jelenia na głowie. Czy tam innej grubaski z pieskiem. Autoironiczny tytuł niezupełnie wystarcza, jeśli praca płynnie wpisuje się w nurt młodosztuczny. Ten, który wyznacza m.in. Marta Julia Piórko i Milena Brudkowska. Niech taka będzie nauczka z trzydniowego bana za przestrogę-przypomnienie.

#freebekazmłodejsztuki

---
update ku kolejnej przestrodze:


Drogi Macieju i Wy wszyscy, którzy bronilibyście tego przypadku w ten sposób – nie. "Umieszczanie starych prac" i "bardzo krótki okres" to nie jest perspektywa roku, w trakcie którego w komis oddało się 20 prac (prace w stylistyce takiej, w jakiej został wykonany pamiętny autoportret z jeleniem pochodzą z lat 2014-2015). Mamy marzec roku 2017. Maciej w latach 2014-2015 miał 26-27 lat i był już dwa lata po skończonych studiach artystycznych.

Zatem, albo domy aukcyjne koloryzują rzeczywistość (czego sugestią miał być post, który spadł z rowerka), albo/i twórcy wysyłają byle-co, którego po upływie niecałych dwóch lat będą się wstydzić. Instytucjonalnie rzecz biorąc – zdaje się, że coś szwankuje w mechanizmie selekcji. Ogólnie coś szwankuje w młodych aukcjach. I wszystko działa, póki ktoś czegoś nie wygrzebie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz